RYBNO
W pożarze wspomnień południowych
Otwieram piekło gorejące
Skowyt ogrodzeń duszę słońcem
Wachlarzem tortur kolorowych

Schody z betonu słodko mdleją
W tchu powiek zgasłe są neony
Majaczą cieniem Arizony
I tylko tępo śnić umieją

Gwiazd kokaina niebo rani
Krew nocy horyzontem spływa
W źrenice jezior rtęcią żywą
Dwakroć boleśniej niż nad ranem

Świt- Armagedon znów był bliski
A ja zapachem łąk pijany
Na klucz zamykam piekieł bramy
I wracam modlić się nad whiskey

Czytany: 203 razy


=>