Blef

Znudzony zblazowany
przesycony
życiem
co najmniej zobojętniały
nie chcę być niechcący.

Niechcący kupiony jak wiśniowy
sad w tym
drzewie co rodzi jabłuszka
tylko rajskie jedynie.

Jedynie blef wyjaśnia
postępowanie
żarty z życia czynione w rodzinie
nie tylko ludzkiej.

Ludzkiej chwili spaceru we łzach
przyjrzyj się
kochany i zrozum tą ścieżkę
idącą we mnie.

We mnie spokój pęka czasem wewnętrzny
niestety
w zadumie smutku co zawsze ludziom
daje znać o sobie.

O sobie żartować nie mogę
w samotności
przenigdy gdy słońce jeszcze
ciut grzeje
pod koniec listopada tego już roku
bez
litości i już bez liści.

Liści blef przesycony znikającym
kolorem i
biletem do Teatru Narodowego
bez żony
z miłością.

Z miłością patrzę w słowa pisane
o drzewie
widzianym przy parku , niechcący
przesadzonym i
starym.

Starym drzewom podziw się należy
że
przesadzone się przyjęły ,
nie to co ja wyrwany
z korzeniami zdechnę
na pewno.

Na pewno będzie to blef ,
kiedy napiszę
że jestem zawsze przejęty i
zawsze szczęśliwy,
bo to nie prawda.

Prawda przecież mnie też
w oczy kole
jak innych.

                            Rok 2000 jesienny

Czytany: 272 razy

R E K L A M A

=>