Pożegnanie 2
Twoje kości żegnam i to
szczekanie muszli
oraz proroków głowy i chórów usta
kamienne sadzą ociekający ślepy
krab katedry i poety w czarnych linach
świateł z huku mojego na wyspie w tą
nieskończoność pisania prawie w kurzu   
Twoje włosy mój poeto ciągną się jak
wieniec szary na bruku gdzie
tynk się układa.

Zbyszkowi z uznaniem
Rok2000

Czytany: 234 razy


=>