Noc
pozwól na dotyk, dotkliwy jak śmierć
zadowolisz mnie na reszte mego dnia
pozwól na pocałunek, wesoły jak śmiech
uciekne stąd szybciej niż wiatr będzie wiał

przytul mnie do siebie, niczym własne dziecko
nie wiem jakie to uczucie, zabiłem rodziców
nie oszczędze i Ciebie, nie może być tak lekko
chwyć mnie za rękę, zatańczmy na wzór małych płomyków


co zrobisz jak zostane? schowam sie pod łóżkiem
będę całą noc CI szeptał jak bardzo Ciebie kocham
miłość mnie sparaliżowała, powinienem jeździć wózkiem
nie zostawiaj mnie samego, przez sen będe wołał

jestem zwykły i przeciętny, nie umiem żadnych czarów
potrafie za to kłamać i patrzeć prosto w oczy
chciałem Cie zostawić, nie skorzystać z daru
tak piękne masz spojrzenie, wydłubie Twoje oczy

a jeśli sie zabije, skocze z mostu wprost do rzeki
wytrzesz łze, czy pozwolisz jej płynąć jak moim zwłokom?
skocz razem ze mną, będziemy martwi, zimni i piękni
chwyce Twoją małą rączkę i przepłyniemy przez to błoto

tak bardzo sie różnimy, jesteśmy z innych planet
na mojej mnie wyklnęli bo wiedziałem co to serce
szukałem miejsca wszędzie, u Ciebie wylądowałem
zostanę tu na dłużej, bo poczułem Twoje ręce

tak pięknie dziś wyglądasz, dziękuje że tu jesteś
przypominasz mi nimfę którą spotkałem niegdyś nad wodą
tak szybko sie zakochałem, pokaż do swego serca wejście
nie ma nic tak cudownie pięknego poza Tobą

a gdy już Ci sie znudzę, i każesz zniknąć mi na zawsze
wyrwe Ci serduszko, gdy spotkamy się pod osłoną nocy
będziesz głośno krzyczeć, głośno jak wojenne marsze
zakopie Cie głęboko i delikatnie westchne 'dobrej nocy'

Czytany: 313 razy

R E K L A M A

=>