Oda do młodości
młodości! o duszo moich czasów
tyś tajemnicza niczym zakamarki równikowych lasów
prowadź mną ku męstwu i miłości
abym przebrnął przez pola srogości
kędy przyjaźń tworzy cuda
młodości! droga twa jest długa
nadzieją nasiąknięta niczym serce me uczuciem
nimfo któro spoglądasz na mnie ze współczuciem
zrozum me czyny młodością kierowane
albowiem gdy umre nic ze mnie nie zostanie
ściółka rosą przyodziana w swej zieloności
jak młodość nieznana w swojej cudowności
wyruszam w podróż z młodością na mych ramionach
aby odkryć swojego charakteru znamiona
raniona cisza, niczym ciało przebite włócznią
twarz moja ukryta za tkaniną sztuczną
przemierzam ruiny dawnej śwetności
boże, utrzymaj je w swej świętości..
jesteśmy słabi w swojej sile
chowamy sie we własnoręcznie kopanej mogile
jesteśmy pyłem trawionym przez ogień
już nie baranek, złoto naszym bogiem
młodości moja która ciążysz na mym ciele!
przygniatasz mnie. a tam, moi przyjaciele!
upadli na kolana przed twoją potęgą
młodości! tyś nie radością a mordęgą
zatraciłem się w twojej spirali
módlmy sie abyśmy wytrwali
bo to młodość co jest klątwą
a każdy kto ma rozum, niech lekcje z niej wyniesie mądrą.

Czytany: 445 razy

R E K L A M A

=>