Jesień
Już jesień, złoto pokryło liście drzew,
wszelkie ptactwo odleciało, nie dochodzi do mych uszu ich śpiew.
Słychać jedynie odgłosy mew, nie straszne im mrozy,
i lud wokół mnie zaginął, gdzie są ich głosy?
Lecz pośród ciszy, delikatnie niczym sieć pająka,
wyczuwam Twoją obecność, która w mroku sie błąka.
Szukam. Nie znajduje.
Serce me nie rozumie, wyrywa sie niczym żołnierz na wojnie.
Tracę nadzieje, bicie serca stało sie bardziej spokojne.
I wtedy, nieoczekiwanie niczym ulewa,
wtedy kiedy najmniej sie tego spodziewam
podchodzisz, lekki uśmiech zdobi twoją twarz.
Odszukałaś mnie kiedy ja sie złamałem jak maszt.
Czas spowalnia lecz na łąkach pierwsze kwiaty,
Twoja jasna postać odpycha ode mnie wszelkie strachy.
Wiem, że to nie przypadek tylko wola Boga
zesłał na moją ścieżke życia Ciebie w osobie Anioła.
Chwytasz mnie za rękę, ukazana jest nasza droga
razem niczym jedność chodźmy, nikt nas nie woła.

Czytany: 306 razy

R E K L A M A

=>