Ballada o Rybaku
Patrzcie wszyscy: O tam w dali,
na wysokiej morskiej fali
tam daleko na głębinie,
rybak w łódce sobie płynie.

Chyba z pełną siecią wraca,
bo skończyła mu sie praca
i do domu wracać musi
choć go jeszcze połów kusi.

Ciemne chmury nadciągają,
dużo deszczu w sobie mają,
nawet słychać odgłos burzy,
nic dobrego to nie wróży.

A rybaka to nie wzrusza,
w strone domu sie porusza,
płynie szybko, mknie przez fale,
o swej żonie myśli stale.

Nagle silny wiatr uderzył
jakby karę swą wymierzył
duża fala łódź zakrywa
i w głąb morza ją porywa.

Szybko przymknął swe źrenice
gdy zobaczył błyskawicę,
co nad głową przeleciała
bardzo blisko jego ciała.

Trochę jakby ogłuszony
płynie dalej niewzruszony,
chociaż bliżej jest ta burza,
on w ogóle sie nie wkurza.

A tam w domu czeka żona
chyba bardzo przestraszona,
tak sie strasznie denerwuje
swego męża wypatuje..

Stoi w oknie, w dal spogląda,
wydarzenie to ogląda,
wie, że rybak do niej płynie
i nie zginie na głębinie.

A na morzu nawałnica
w łódź strzeliła błyskawica,
cały pokład w ogniu płonie
on gaśnice wziął w swe dłonie.

I polewa pianą białą
ale to jest wciąż za mało,
przydałąby się ulewa,
a jej ciągle jeszcze nie ma!!

Nagle pierwsze krople spadły,
potem drugie też opadły
z dużą siłą strasznie biły,
ogień w mig ten ugasiły.

Rybak bardzo ucieszony,
chociaż nieźle przerażony,
czuje szybkie serca bicie,
uratował swoje życie.

Rozpoczęła sie ulewa...
z łódki wodę trza wylewać,
więc wziął on się do roboty,
bo wciąż przybywało wody.

Wcale nie jest mu do śmiechu,
brak drugiego już oddechu,
ale zęby wciąż zaciska
i ostatni pot wyciska.

Nagle deszcz już przestał padać,
lecz on wiadrem musi władać,
by sie na dnie z nią nie znalazł,
łódka pusta będzie zaraz.

Już przez chmury coś przenika,
widać pierwszy blask promyka,
burza poszłą w inne strony,
on niestety jest zmęczony.

Nic nie mówi, płynie w ciszy,
bo tak strasznie mocno dyszy,
napracował sie chłopisko
za to dom ma bardzo blisko.

Czytany: 963 razy


=>