Bezimienna samotność
Samotna starość kijem podparta ,
Przychodzi do mnie,
Siada na krześle w kuchni ,
Skubie, zniszczoną dłonią pelargonię .

Oczami w których zabrakło łez ,
Patrzy w świat który znikł .
Drżące ręce kładzie na stole ,
I tylko ciszy słychać krzyk .

Weźmie ze stołu okruszek chleba ,
Wolno go włoży do ust .
Myśli nad czasem, czasem co minął,
I życiem , co przeszło już.

Ślady już tylu osób zamiótł wiatr,
Tylu przyjaciół skryła ziemia .
A ona samotna jak bezpański pies ,
Nie pamięta już nawet swego imienia .

Czytany: 447 razy

R E K L A M A

=>