Poezje zebrane
Te poezje wszystkie razem zebrane do przesytu zastygną w otępieniu tak bardzo nie różniąc się od wieków.
Od wieków dawnych pisano trochę bo umiejących czytać było mało .
Mało nie wyskoczę ze szczęścia z tej windy do nieba i nie połamię pogruchoczę kości w tym domu handlowym w Londynie gdzie funty sześć złotych polskich.
Polskich wrażeń z krajobrazu z miłości do ludzi z trosk o ojczyzny tchnienie jak wiosny w czasie przeszłym zawsze dążę do jednego aby być młodym a tu nic z tego.
Z tego poety każdego wyssać można człowieczeństwo wrażliwe na szklane domy które rosną jak grzyby po deszczu jak pragnienie zostania znanym poetą po którym zostaje twórczość jak to każda jedna i ta ulica dajmy na to Słonimskiego z córkami w Warszawie.
W Warszawie poezji zebranej było by jest multum jak liści na naszym skwerku na jesieni.
Na jesieni płacze poeta i w zimie i w lecie a nawet wiosną łzy leją się na parapecie w zaskoczeniu.
W zaskoczeniu pojawić się nic więcej nie może w niby wierszach moich kiedy to już było i nie wróci więcej u mnie wierzby posiwiały jak im wszędzie w epoce brązu czy w złotych polskich denarach rublach czy w handlu wymiennym w poezji wciąż tej samej i żywej jak zdechły nasz pies co pozdrawia wszechobecnych w zbiorczej pisanej paryskiej Twojej Kulturze.
piątek, 23 marca 2001

Czytany: 189 razy

R E K L A M A

=>