Dziwadło


Przyszło to do Nas nie wiem skąd porąbane ,
pochlastane wrzosem na leśnym wzniesieniu i
na tej polance a usiadło na brzegu na działce
w altance.

W altance rozebrało się prawie do golasa i
połamało zęby między czasie i wywija pędzlem
po lasach czy po ulicach starodawnej Warszawy.

Warszawy kwietnik na balkonie, tonie w
promieniach słońca i brakuje mu starej skarpety.

Skarpety suszą się na sznurku i leżą dziwne
książki na biurku.

Na biurku dziwadło usiadło i melodię młodzieżową
nuci i już jakoś o wszystko się smuci.

Smuci się poeta każdy prawie zawsze chyba
a powinno być całkiem inaczej.

Inaczej myśli dziwadło ma ustawione w głowie
jak inni rówieśnicy ,
że radować musi się swoim pisaniem a nie

zamartwianiem i rozpamiętywaniem a smętne
smutne myśli dziwadło
raz a dobrze na zawsze odrzuci.

Rok 1970

Czytany: 275 razy

R E K L A M A

=>