" Dwadzieścia lat zapomnienia "
          Znów patrzę na Ciebie. Chyba mnie nie poznajesz. Jednak wiesz, że kiedyś już spotkałeś to spojrzenie, tę złotą zieleń ‘oprawioną powabnymi rzęsami’. Z zainteresowaniem patrzę na zmieniające się rysy Twojej twarzy. Nic nie mogę z niej odczytać, odwaga pozwala mi zbliżyć się do Ciebie. Patrzysz uważnie chcąc dostrzec jakiś znaczący szczegół. Skupienie i wielka niewiadoma. Nic z tego, nie pamiętasz już nic.

          Kilka razy jeszcze ją widzisz. Znika i pojawia się w tłumie, roztacza ten niesamowity blask, a w Twojej głowie pustka. Widzisz jej rozczarowanie, smutek w oczach, ale nie wiesz co robić. Nic nie możesz, nic nie pamiętasz.

          I kolejny raz widzę Cię przez ten cholerny ułamek sekundy. Tyle Twojej nieobecności i Twoje oblicze zabija mój świat. Tym razem przerosła mnie moja pewność siebie, w której nie byłeś dla mnie ważny. Nic z tego nie jest prawdą. Spojrzenie w Twoje oczy, kilkakrotne spoglądanie na reakcje – to stale coś znaczy. Ale Ty nie reagujesz, patrzysz na mnie jak na milion innych osób na tej ulicy.


               Kim jesteś?

To ja!
               Nie kojarzę …

Nic dziwnego.
               
               Tak mi przykro.

Nie do porównania.
      
               Co?

Nic nic, to tylko moje osobiste przemyślenia.
      
               Komplikujesz …

Być może, tak wygodniej.
      
               Naprawdę, tak mi przykro.

No cóż, tym razem Ci wierzę.

         
          Tym razem? Nic nie rozumiesz. Zmieszanie na Twej twarzy. Rozpatrujesz przeszłość? Niepotrzebnie, pamięcią nie sięgniesz. Za daleko, dwadzieścia lat zapomnienia. Mimo zainteresowania nic konkretnego.


               Może wybierzemy się na kawę?

Może …
      
                A jeśli poproszę, dasz mi swój numer telefonu, bym mógł się z Tobą skontaktować?

(znów Twoja przewrotność…) nie, sama do Ciebie zadzwonię.
      
                Kiedy? I jak?

Kiedyś, na telefon.
      
                Masz piękne oczy, kogoś mi przypominają.

To zwykły zbieg okoliczności …


          Nie poznałeś tej zieleni. Jak wielką metamorfozę muszę przejść, byś znów ujrzał prawdziwą mnie z tamtych lat? Nie umiem zrobić nic więcej. Nie chce! Może kiedyś zrozumiesz tę grę. Zostawiam wszystko za sobą, zdejmuję maskę i patrzę w lustro. Nie zmieniłam się tak bardzo … ale nic nie dostrzegasz. W uszach tylko brzmienie Twoich ostatnich słów – do zobaczenia Kochana, odezwij się najszybciej, jak się da.
          Zadzwonię, za jakiś czas. W najmniej oczekiwanym momencie. Wtedy mnie poznasz, ale ja, jak na złość, zwyczajnie zapomnę. Zapomnę o Tobie tak najzwyczajniej …

Czytany: 629 razy


=>

Najnowsze
















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ