Pan Poccocito a sen

Sen dość gadatliwy i jakoś rozczochrany jak szmatki i gatki w drewnianym stole skowyt drzewa szumiącego na dawniejszym wietrze i miotła.
Miotła łkająca za gałązką bujającą się na słońcu i krzyk pantofla rzuconego nagle pod stół i sen srebrny ale nie Salomei jak Pan Poccocito i jego wszelkie pisanie wspomnień porażonych nadzieją .
Nadzieją jest ten sen pojawiający się niekiedy tak rzadko lub wyjątkowo często jak woda hałaśliwa w garnku ze wrzątkiem i ten szum w potoku zimny i walący po kamieniach i znowu krzyk zaraźliwy i kapanie kropel oraz szum morza i grzechotki.
Grzechotki jak śliniaki lub gryzaczki i trzask snu kiedy słychać chrapanie mrówki i jej męża słonia i brzęk szyby tłuczonej podziwiaj .
Podziwiaj pana Poccocito tego który nie wie skąd sen mądrzejszy bierze się od nieoczekiwanego w gniewie tak hałaśliwego jak pralka automatyczna warczy wylewając wodę i piana pękającą w wirach rozhukanych z brudem.
Brudem zarośnięta szyja i broda porasta knieje i te drzewa pękające na mrozie i sen pana Poccocito w koncentracyjnym obozie lub w namiocie na połoninach bieszczadzkich staje się rzeczywistością tak realną jak odgłosy ptaków za oknem kłócące się o poezję nie napisaną jeszcze.
Rok pierwszy po dwutysięcznym

Czytany: 174 razy

R E K L A M A

=>