Wesoła śmierć pana Poccocito

Pan Poccocito zna datę swojej śmierci kiedyś wyczytał bowiem sam o sobie w gazecie która nie wiedzieć czemu przywędrowała do niego z odległej przestrzeni życiowej wspak.
Wspak czytając pojawiła się o nim wzmianka na czołowej stronie z dokładną datą jego własnej śmierci i do dziś tak już jeszcze twierdzi.
Twierdzi , że śmierć to nic takiego nadzwyczajnego , wprost przeciwnie to coś tak beznadziejnie głupiego , że tylko usiąść i płakać lecz późny świat ten tak niby nowoczesny tak znudzi się wreszcie każdemu , że powie mam już dość leżenia bykiem na wierzchu   czas poleżeć gdzieś indziej pod powierzchnią.
Pod powierzchnią tego monumentu wesołości pojawia się dusza ta co najmniej nieśmiertelna ponad to .
To nie jest żaden cud , że można wesoło umrzeć i zachłysnąć się śmiechem niepoważnym i stracić wszystko nawet życie.
Życie pana Poccocito jest ciągłym zawrotem głowy w tej Krwi zero z R h plus kiedy to żywotność jest największa a przejrzystość umysłu nie podlega większym wątpliwością , najwyżej dyskusji do skutku niezbyt opłakanego jak to coś co jest wesołe.
Wesołe jest życie staruszka , tu biuścik go zachwyci a tam zgrabna po samo łono nóżka i śmierć wesoła jest tak niepoważna jak sam były człowiek i ponadto poeta.
Koniec tysiąclecia i początek

Czytany: 221 razy

R E K L A M A

=>