Bzy poczerniały

Zapach wasz zawsze czuję gdy o Was pomyślę i nawet łzę czuję co ciśnie się aby wytrysnąć , wypłynąć w to na działce naszej powietrze.
Powietrze nasiąknięte myślami o matce , zrywającej bzy i zawsze tramwajami z nimi jeżdżącej i żal jak zwykle.
Zwykle były bzy pachnące , matczyne i ogarniające całe moje wówczas słońce jak pamięć do dziś moja.
Moja miłość do matki zawsze gdzieś będzie , choćby utkwiła tam gdzieś głęboko , daleko, lecz gdzie bzy tamte zostały , co kiedyś na jej grobie w wodzie w szklanym słoiku stały ?
Stały i stoją do dzisiaj bo o nich przecudnych piszę i dajcie mi odzyskać wiarę w Boga , że też nie gnije jej ręka ani noga a zapach piękny się taki   od niej rozchodzi jak od bzu , kiedy oboje razem byliśmy jeszcze młodzi.
Rok 1999

Czytany: 248 razy


=>