Góra Ojca


Jest gdzieś tu w Puszczy Kampinoskiej góra w lesie, mojego   chciałbym ojca .
Ojca co odszedł nie jak partyzant i tylko pamięć niech pojawi się we mnie , choćby przez sekundy i te zapisane słowa.
Słowa o rowerowej nawet wycieczce , gdy znam co to , miłosne powietrze.
Powietrze może być zielone na błękitnym niebie a góra jak co nie co.
Co sprawia , że czuję się szczęśliwy obcując z córkami swoimi i z tymi byle jakimi pagórkami czy górami ?
Górami zachwycam się jak właśnie nimi   a losem tak tylko czasem.
Czasem zaskoczy mnie zachwyt nad nami bliskimi i ich losem oraz ojca . Ojca ujrzę w wyobraźni na mym rowerze i kręcę pedałami niby obcymi nogami, jak to pragnienie.
Pragnienie abyśmy jechali dalej i dalej przez   życiowy las . wciąż jeszcze razem wszyscy.
Wszyscy zmarli jak w tym córki mojej horrorze , jadą na czym kto potrafi i może , na Górę Ojca a przenikają oni przez drzewa i pędzą z góry po piasku, między drzewami tymi wciąż żyjącymi jeszcze   a Ja nie czuję wcale   tego piachu ani też strachu.
Strachu w lesie samotnym nie podziwiam wcale, bo jest mi tu tak dobrze, bo jadę zawsze do końca z Wami.
Z Wami wędruję na rowerach tymi tu szlakami i jak dobry przewodnik prowadzę Was dalej , w to życie znów dorosłe i wciąż dalej.
Dalej przez życie beze mnie pojedziesz bo wskażę Ci właściwą drogę z tej góry ojca i z góry trafisz do swojego domu a Ja będę   z Tobą razem , chociaż jak duch po kryjomu.

Rok 2000 letni

Czytany: 367 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ