Czytając wiersze


Przesadą moją jesteś jak co dzień , kiedy czytasz czyjeś wiersze.
Wiersze są jak śliwki rozdeptane na wietrze poprzez organy moje.
Moje jadowite kalectwo obumiera ze wstrętem do słowa i sylaby , więc i pomidora.
Pomidora rzucam Ci twarzą w twarz i rozgniatam po lewej stronie.
Stronie czytającej wiersze głupie , głupio wybacz.
Wybacz poetom , że zardzewiałe mają pióra zadziwione obłędem myśli i przepaść.
Przepaść między nami będzie , bo czytając wiersze tworzę swoje orędzie i zawiść jak wizję.
Wizję wiersza mojego odstaw do lamusa i kolorowej wstążki przez nadzieję co zgryzotą stęka.
Stęka klawisz i trzeszczy nutka złota i „delete” komputera na gapę w telefonie zazdrości i węgiel co odszedł w komórce jak spowiedź.
Spowiedź Twoją w tym wierszu może zrozumieją kozy kretynki, przylaszczki niedojdy i dziwaczne wiewiórki , kiedy czytam.
Czytam twój utwór nie niedbale i obrażam się nie całkiem ale wcale i nie podziwiam arabeski i skowyczę między zębami   od zarania dziejów co żyją.
Żyją wiersze jakoś Twoje czy moje jak obłok co skojarzeń zawiera odrębność a czytając wiersze umiera moja naiwność w podskokach zobojętnienia lub zauroczenia.


Rok 2000 jesienny

Czytany: 298 razy

R E K L A M A

=>