po drodze do domu


to było na placu niepodległości
takie rzeczy dzieją się w listopadzie
jaki to dzień - nieważne tak czy inaczej
on stał w mocno używanym garniturze
koszula była jasna czysta ale nie biała
starał się nie męczyć tych co muszą go omijać
przeciągał dłonie udawał że szuka imienia
dziewczyny w której ma się zakochać
pora roku inne czekanie i niewiadoma
obok zakłócona cisza zaczyna się szarpać
to jednak nie jest ten znak z nieba
nikomu nie jest zapisane stanie na ulicy
do domu jest zawsze po drodze
kilkanaście ścian i porcelana do zmiany
czasami się czeka albo jest się oczekiwanym

Czytany: 406 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: