Rozstanie jesienne [Słoneczna miłość]


Słońce chyba znudziło się ziemią,
co dzień krócej już z nią przebywa.
Postarzała się trochę jesienią,
posmutniała, zszarzała po żniwach.

Wpadało jeszcze na trochę,
zarumieniło owocom policzki,
zapewniało, że gorąco kocha,
gra nie była już warta świeczki.

Chciałaby zatrzymać je jeszcze ,
w czerwień i złoto poprawia urodę,
cichutko prosi liści szelestem,
lecz coraz bardziej zawiewa chłodem.

Zapłakała, łzy lały się z góry,
zasłoniła się mgłą nad ranem.
Za deszczowe schowało się chmury,
by nie patrzeć na dni zapłakane.

Swoje plony ludziom oddała,
przecież razem z nią się trudzili,
zmęczona, zmoczona, zbutwiała,
nawet ptaki ją opuściły.

Żeby poczuć się nieco raźniej,
by rozstanie trochę mniej bolało,
z zimą chciała się zaprzyjaźnić.
Z miłości niewiele zostało.

Czytany: 565 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: