Bez happy end'u


Wpadając w sieć miłosnej fascynacji,
rozbieram się z czujności.
Tak ci do twarzy z wiarą - mówiłeś.
Przenoszenie gór było pestką.


Dopiero po rozgryzieniu,
w arrière-goût pojawia się goryczka.
Spływa do gardła, krztusząc.


Mydlisz mi oczy, chcąc wzniecić naiwność:
- poradzisz sobie, jesteś taka silna i dobra.
Gówno prawda. Nie jestem.


The end kochany. The end.

-A.G./17.09.11/

Czytany: 607 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: