Do zgryzienia


Orzeszku, przyrzeknij, ze nie jesteś pusty,
a dziurka na świat nie świadczy o wyjściach.
Że zanim cię wezmę do ust, połknę bakcyla,
- nie dowiem się o szpecielach i pryskaniu.
Drążenie boli, jak poród pierworódkę


- pierwiastkę prowadź do celu.
Oderwij wzrok od blizny - tarczki.
Instruuj strzałkami, korytarze wydrążę sama.
W skorupce powinno być przytulnie.
Potrafię się wgryzać, zostawać na dobre i złe.


Nawet gdy boli, można szumieć z drzewem,
póki macierz i wiara nie wyschną.
Spróbujmy od nowa. Udam, że nie wiem
o innych ustach, językach i zajściach.
Będziemy pić z łupinek i kołysać gałęzie.

Tylko obiecaj, że już nigdy nie będziesz pusty.





-A.G./30.08.11/



Czytany: 365 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: