Czekam...
Czekam wciąż na słowo, co odmieni me istnienie,
Rozpocznie je na nowo i da mi ukojenie.
Czekam wciąż na moment w którym nasze palce spleciesz,
Dasz kres tej walce, gdzie dwoje zwycięzców przecież
może być, lub też dwoje przegranych...
Dwoje obcych sobie, lub sobie ukochanych.
Kwitnących blaskiem, jak Ty gdy razem byliśmy,
Szczęśliwych, że w tej bitwie razem zwyciężyliśmy.

I będzie tak, jak w matematycznym równaniu,
Gdzie dwa minusy dają plus dzięki pojednaniu,
Więc przemieńmy dwa smutki w radość naszą wspólną,
A dwa cierpienia w szczęście, w niebość bezchmurną.

A na niej my dwoje w gwiazdy wpatrzeni,
Bez obaw przed zimnem w siebie wtuleni,
Zanurzeni w blasku świec, w słodkim smaku wina,
Odurzeni swym zapachem, co magicznie nas zaklina.

Czytany: 399 razy

R E K L A M A

=>