z ostatniej chwili


powoli dopływam do końca urlopu
ratownik (chyba z nudów) puszcza oko
w moją stronę morze pluje pianą
i resztkami po turystach


obok mnie mademoiselle po sześćdziesiątce
opłakuje piąty rozwód i niestrawność yorka
dalej - kobieta z niezliczoną ilością dzieci
smaruje poważne odleżyny męża


powinnam być szczęśliwa
jestem tymczasową właścicielką czterdziestki
lata wpompowanego w materac
loda bambino i końca sierpnia


na horyzoncie żadnej butelki z listem
a szkoda - byłam gotowa potwierdzić odbiór


-A.G./22.08.11/

Czytany: 386 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: