bez prozaca


dopływam do bezludnej wyspy.
to tu, mieszkają w butelkach stare listy,
esoesy i dobrzy ludzie,
plamiący dłonie inkaustem .


losuję na chybił trafił - litery drżą niepewnie
'spotkamy się jeszcze?' - pytajnik bez kropki,
z nadzieją na więcej liter i pocałunków.


może nadawczyni ma dzisiaj szczęście,
pracuje w szwalni lub w super samie,
kłóci się z przypadkowo poznanym mężem.
na miłość z listu - nie było potwierdzenia odbioru.


nie jestem żoną męża, z którym muszę się kłócić,
nie pracuję w szwalni, a morze niczego mi nie zabierze.



...jestem pękniętą butelką bez listu,
w ustach trzeszczy piasek.


-A.G./20.08.11/

Czytany: 323 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: