mężczyzna i kobieta na dłoniach


rutynowo uciekają pieszczoty. w marcu nieprzygotowana
do egzaminów. w sierpniu urlop przedłużyłaś bez uzgodnienia.

w grudniu tłumaczysz się, a zimą zostawiłaś mnie na śniegu
źle zniosłaś moje darowanie, pozamykałaś się jak kot,

mam do czynienia z reagowaniem podobnym do psa,
a przecież jesteś kochana jak piękna kobieta.

już raz zarzuciliśmy sobie brak fantazji i, sekundy
o banalnych zamgleniach i kwiatach jak szable.

żeby to jeszcze były huśtawki i cyrk i, zabawa.
a tu już na amen, fasada klauna w grafiti

kich, kiczowato zajmuje się tym nasz adwokat,
dla niego jest ważne, że wariat i wariatka za wszystko płacą.

Czytany: 382 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: