the end


minęły dni, kiedy budziła się z poczuciem
przynależności do głównej arterii.
wybrała najcieńsze żyły - drogi, nerwy
na postronkach wlekła za sobą, wyciągając
do granic możliwości język wszem i wobec.


żeby tylko nie straciła panowania nad sobą
i kierownicą. za ostatnią krzyżówką na pewno
czeka spokój. zielone wabi oddechem.
tylko na wstecznym mrugają wizje powrotów.


- wtedy, zaciera ślady opon i zapachów.


- A.G./2011/

Czytany: 322 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: