Wariatka


Pojadę tam jesienią i przejrzę stare wiersze,
odświeżę siwą pamięć spojrzeniem jakby śmielszym
na słowa, co zawisły na płocie niczym garnki,
po każdym głucha cisza, trzykropek lub pytajnik.

Wymiotę z szarych kątów, przyblakłe nieco gesty,
wtapiając ciało w fotel od dawnych marzeń wklęsły.
A gdy już się napatrzę na dom, co smutkiem nawilgł,
przygarnę całą przeszłość i twoje na niej ślady.

I z dna drewnianych kufrów wyciągnę zmiętą radość,
tę młodą, bez przyczyny, na złość wszelkim opadom
będziemy śmiać się nocą, to nic, że zgaszą światło.
Za parę lat na pewno chcę być starą wariatką.

-A.G./23.07.11/Paris

Czytany: 658 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: