Nocne Rozmowy Nikodema Rozmowa trzecia


To znów jestem…. Ja…
Nikodem nocą, przychodzi Panie
Ach! Wielka ty mądrości moja,
ja nieczuły świadek na wszystko dookoła
myślami biegnę kopiąc wielki dół
chcę zasypać piachem
w nim te wszystkie myśli, słowa i chwile
ale…. nie potrafię
chcę wnętrze moje pogrążyć
i ku mądrości dążyć
by potem znów myślami do pytań wracać
i brak mi już słów.


Jakże to Panie.. człowiek
w starości może, narodzić się na nowo
skoro prawu przeczy wiek
i dawno opuścił swojej matki łono.
Tobie to mówię i przez Ciebie
nie chce mi się nic
nie cieszy mnie żadna rzecz
nie słyszę śpiewu ptaków
nie widzę kolorów
tylko szarość i wątpliwość.


Wielka Mądrości najstarsza z matek
zwracam ku Tobie oblicze swoje
zaszczyt to dla mnie wejść na Twój
kapitański mostek
wszelakiej wiedzy źródło ogromne.

O pokład ciężkiego życia słowem uderzasz
gdy mnie prowadzisz do skromnej swej
wykłutej z kamienia komnaty
w grocie
i tylko wzrok swój we mnie wymierzasz
milcząc przyjmujesz
ode mnie słowa ubrane w kwiaty.


Wielka Mądrości jak mam postąpić
odpowiedz proszę...dość mam czekania
bo gdy Ciebie widzę zaczynam wątpić
W prawdę wielkości i mądrość
swego mniemania i poznania.


Co to jest Prawda…. Panie
Powiadasz… Ja i Ty
prawda to nasze obu istnienie
i oni i my.

Jak można milczeć gdy tyle bólu
jak można patrzeć cierpiącym w oczy
jeden biedny i chory na milion królów
jak ma tą walkę nierówną stoczyć

Jak można stąpać twardo po ziemi
gdy wszystkim marzy się lot na niebie
człowiek za mały by coś tu zmienić
bo każdy jeden z ludzi wpatrzony w siebie.

Czytany: 389 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: