na pokuszenie



nie skalać się pocałunkiem
ziemi nikt ci nie odbierze
i malw przed domem
które tyle mogą znaczyć
co Ojcze mój obiecałem Ci

od siebie

kto widzi nocą więcej od Boga
gdy ja na skraju czy skrawku
pod dachem i na kartce
piszę wiersz o bliznach
karmionych głodem

tymczasem nadymany swoim ego
stawiam ukochaną
na piedestale
stąd widzę jej nogi inaczej
absurd zawęził przestrzeń

to jest cierpienie
pisać w bólu i rozpaczy
wersy frazy większe i potężne
żeby skromnym pokazać siebie
jakim wielkim jest się poetą

Czytany: 318 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: