odurzeni reńskim winem



po tym jak wieczór skonał
spotykamy się o świcie
oddychamy zapachem sadu
razem z trawą wtuleni w sumienie
nadszarpnięte nocą i
nieudawaną rozmową o miłości obok
niewinne wyczerpane do ostatniej kropli owoce i
my na wyciągnięciu rąk
jednak całuję twoje stopy
nietknięte jak dotąd uśmiechem
zatapiam je w oddechu i nie wiem
ile trzeba jeszcze odczekać
na potwierdzenie miłości
vis-à-vis ubocznego
działania wina

Czytany: 210 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: