Nie winny
Gdzieś jeden człowiek który w marność patrzył
Szedł przez ulice i ze światem walczył
Bał się odezwać gdy ktoś go pytał
Stał nieruchomy i nawet nie oddychał
Był jeńcem swego paradoksalnego świata
Zakuty w kajdany przez brata swego kata
Nie był znany wśród tysięcy ludzi
lecz rozpoznawał go pies który o świcie się budzi
I z sobą samotni pośród innych stworzeń
Poniewierając się pośród świata schorzeń
Razem przez świat unikając obłudy
Człowiek nie wchodząc do domu pies unikał budy
Wędrowcy ze świata ale świat mieli inny
Świat ich nie lubił ale pies był nie winny
Człowiek widział człowiek słyszał
Wszyscy na niego a on ledwo dyszał
Pies na zakręcie patrzył ze skuloną głową
Nikt mu nie powie bo to pies wiadomo
Ten człowiek żył dla siebie nic nie chcąc od innych
Życie go skarciło a pies był nie winny
Leżał myśląc czy robił słusznie
Bał się swego zdania inni robili to luźniej
Pies coraz częściej chodził przez świat cały
Sam pośród ludzi z muchą do pary
I z sobą samotni pośród innych stworzeń
Poniewierając się pośród świata schorzeń
Razem przez świat unikając obłudy
Mucha się chowa pies wchodzi do budy

Czytany: 287 razy

R E K L A M A

=>