Najlepiej...


Są takie miejsca z dala od tłumu,
gdzie zapach zielny oplata zmysły.
Szałwii, rumianku, mięty, piołunu
pod niebem letnim, pogodnym, czystym.

Jestem jak mrówka, co szuka drogi,
dźwigając ciężar świerkowej igły,
tonę w kropelkach rannej powodzi
rosy, czekając na rychły odpływ.

Gdy świeży oddech ciepłego wiatru
osusza trawy po nocnym płaczu,
- wiem, że istnieje jedyne sacrum,
najprostszy sposób czekania na cud.

Dla mnie najlepsza jest pajda chleba
ze świeżym masłem i kubkiem mleka.
I nic do szczęścia więcej nie trzeba,
wyjeżdżam na wieś, nie będę zwlekać.

-A.G./25.06.11/Paris


Czytany: 536 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: