jesteś


łapię snopy światła, które prześwitują
przez drewniane wrota brzemiennej stodoły.
przez maleńką chwilę, ciepły dotyk czując
- byłeś...jakbyś postać z niebytu wyzwolił.

drżącą dłonią szukam, próbuję przygarnąć
obraz znanej twarzy, lecz nie ma konturów.
nagle ciemna chmura zabrała realność,
zacieniając sobą oblicze lazuru...

lecz wierzę, że jesteś, tam gdzie słońce wstaje,
promienie mi kładziesz u stóp już od rana.
i chociaż masz pewnie wiele innych zajęć,
to istniesz dla mnie, dla siebie i dla nas.


-A.G./22.06.11./Paris

Czytany: 769 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: