Jej (po)miłość


od mostu wysadzanego bugenwillą dochodził głos cykad.
w taki wieczór mogło być tylko lirycznie.
na krużgankach pękate dzbany pełne czerwonego wina
a od biesiadnych stołów przed białymi domkami
dochodził śpiew rybaków. W takich chwilach
zapominali o rękach pociętych przez cumy i sieci.
wymieszany zapach cytryn, winogron i morza
działał jak afrodyzjak.


dojrzałe figi wybuchały w ustach słodyczą,
zmieszane z limoncello miały tajemną moc,
- zalewały wszelką gorycz w sercu.
wtedy nawet rozstanie nie bolało jak za dnia.
przekwitające oleandry traciły płatki ścieląc
pod stopami śnieżnobiałe dywany.
wyglądając z lukarny widok był bajeczny,
przestałam zmawiać za nas pacierze.
śmierć miłości też może być piękna.


-A.G./20.06.11/Paris

Czytany: 542 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: