zjednoczenie


przed ścianą nie ma pustych miejsc na ławkach
fasada w cieniu - tylko litery się świecą
to takie coś z czegoś takiego jak krzyk poetów
nie da się wytłumaczyć
płaczem pod murem o sprawiedliwość
każdą figurę można zawinąć w gazetę
tego nie da się ukryć jak zaufania mojej mamy
do Tygodnika Powszechnego

płaciła regularnie po jeden złoty i pięćdziesiąt
groszy nigdy nie żałowała musiała w coś wierzyć
nawet jak wmawiano że Boga nie ma
ona wiedziała o tym że mszy świętej
nikt nie odwoła
to taka natura tamtych przedziałów Jej pokolenie
połączyła wiara z urzędu wszyscy stali się katolikami
tylko poniektóre kościoły były kiedyś protestanckie
tak podawała tradycja w wiadomościach na ulicy
ptaki były jednego koloru pogłaskały się mury

po dziurach od kul na zewnątrz nie było nic
do ukrycia w podwójnym znaczeniu z jednej strony
cisza to było milczenie po wygranej wojnie
po drugiej cichość jak makiem zasiał
siadywał dziad na ławce pod parapetem
i nawet gdy już umarł było słychać
jego rozmowy z królestwami zmarłych

Czytany: 267 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: