Prze(budzenie)


Niedziela rano, kwadrans po dziewiątej,
za mną wciąż wije się sobotni wątek.
Dzisiaj już nie chcę łączyć go z osnową.
Nie chcę być z tobą.

Powoli wstaję, wkładam do walizek
dawną niepewność, co życiowym kwizem
stała mi w gardle. Nie wyrywam włosów.
Znalazłam sposób.

Dzisiejszej nocy znów się urodziłam
ze zdrową myślą, w której nowa siła
zburzyła domki z kart podszytych strachem.
Bezsilność gaszę.

Dostałam nogi zdolne do odejścia,
sumienie czyste, dusza jakby lżejsza.
Jasne spojrzenie na to, co się zdarzy.
Znów umiem marzyć.

-A.G./15.05.11/Paris

Czytany: 439 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: