Pamiętam


Patrzę z nadzieją na zziębnięte drzewa
wtulone w śpiące, szare kamienice.
słońce markotne nie przestaje ziewać,
idę za wiatrem wśród wąskich uliczek,


tyle tu wspomnień mieszka w każdym rogu,
gdzie okiennice z małymi sercami.
Do zatrzymania zawsze znajdę powód,
kiedy deszcz pada, gdy szaleje zamieć.


Tam pod topolą, przy oknie konsjerża,
jeszcze się widzę z błękitną skakanką,
a gdzie uliczka zaczyna się zwężać
drzewo wyrosło, pamiętam jak ziarnko


trzymałam w dłoni. Niektóre twarze
widzę wyraźnie, chociaż już odeszły.
Jakże chciałabym wrócić do tych zdarzeń.
Nie wiem czy deszcz to - na ustach, czy już łzy...

-A.G./03/05.11/Paris

Czytany: 645 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: