Pamięć


W domu na uboczu, w swoistej samotni,
otoczona tłumem rozrosłych kamelii,
gdzie zasłoną złego przed oknem żywotnik
bronił ją przed ludźmi. Nie chciała się dzielić,

tym, co kiedyś w sercu czczą wiarą spisane,
szczęściem, które przyszło teraz jej odkupić,
uśmiech dawno umarł, czasem tylko lament
wstrząsnął bladym ciałem. Postać z marnej sztuki.

W ciągłej afirmacji wewnętrznych zakazów,
w walce z tym, co było, z upartym wspomnieniem,
łzy lała wśród rzecznych i bezdusznych głazów,
karmiąc chorą duszę odwiecznym cierpieniem.

Słońce pali skórę pooranej twarzy,
nie pocieszą góry, dumnie wbite w niebo,
nic już więcej przecież nie może się zdarzyć,
gdy sześć stóp pod ziemią leży serce. Jego.


-A.G./10.04.11./Paris


Czytany: 596 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: