remake
zatrzasnę co było a nie jest
podszeptami diabła wymoszczę
drewnianą skrzynię

na własne potrzeby namiastkę nieba
skrzydłem wymiotę jak podłogę w sieni

wystarczy aplauzu by zacisnąć garść
garść doskonałości samej w sobie
pysznej butnej na przekór

wejdę na most
pokrętnym zwodzeniem tych z pierwszych ławek
urywanym łkaniem jawnogrzesznicy
zstąpię do bram

zdziwione przęsła ramion nie podadzą
jak w zwykły spacer naprzeciw nieznanemu
zanim zrozumiem powrotu nie będzie

Czytany: 393 razy

R E K L A M A

=>