Wio(sennie)


Lubię chłonąć widok frywolnych obłoków,
maczających usta w lustrzanym odbiciu
rzeki, potężniejszej o tej porze roku,
płynącej w nieznane leniwie, po cichu.

Wsłuchuję się w świergot spóźnionego ptaka,
który na gałęzi chwali pierwsze pączki,
po czym frunie zwiewnie w podniebnych zygzakach,
aby szwem wiosennym niebo lekko podszyć.

Chłód mi przypomina, że zmrok niedaleko,
ostatnie promienie topi w sennej wodzie.
A tutaj tak dobrze pod drzewa opieką,
jakbym z nim przeżyła od wieków w symbiozie.

-A.G./09.03.11/Paris

Czytany: 764 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: