Lękliwa miłość
Gdy kwiecie utkało swój dywan na niewieściej łące,
pojawiłeś się wśród kwiatów mych emocji.
Rozdarłeś szarą firanę skłębionych myśli.
Jak płatek różany delikatnie rozwijałeś we mnie miłość.
Złociste słońce dało nam opokę…
Lecz na jak długo?
Niedługo omdleje delikatniuchny płatek,
kiedyś przestanie jaśnieć błogosławiony okrąg…
Co wtedy z nami?
Kto mi da powietrze?
Lecz żyjmy co czas.
Wśród dywanu odurzenia,
wśród mroku gęstego – żyjmy na razie.
Dopóty ten kwiat co dał nam życie,
dopóki on istnieć będzie nasza miłość nie zamilknie.
Mój najdroższy królu kwiecia,
czy kochałeś aż po śmierć?
Czy gotowy kiedyś byłeś by bordową miłością rozgorzeć?
By zachłysnąć się powietrzem, by zajaśnieć emocjami?
Czyś gotowy na mnie?
Ja poczekam przy srebrnookim strumyku,
tam na brzegu, wśród kwiecia polnego,
przed zachodem i po wschodzie pana mego – ja poczekam,
aż przejdziesz nad wodą lęku.
Ale nie wiem ile czasu mamy na poznanie życia.
Trwogą maluję me czekanie.
Patrzę na Ciebie co świt, co kolejny – Ty coraz słabiej jaśniejesz.
Więc jednak mało czasu…
Za wcześnie na odejście!
Lecz już za późno na podanie Ci liny uczucia…
Odszedłeś, a firana mętna znów zawróciła Mi w głowie.
A pan mój – słońce coraz rzadziej na mnie zerka.
Coraz krótsze są me dni,
kroki już do Ciebie liczę.
Lecz lękam się, czy obawa Twa wciąż nie przeszkodą.
Umieram dla Ciebie, lecz bez bezpieczeństwa.
Bo może Ciebie tam nie ma, może byłeś tylko snem.
Ale wciąż czekam…

Czytany: 543 razy


=>

Najnowsze






















Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ