Szafranowe przebudzenie


Chciałabym najdelikatniej,
wiosnę obudzić, by wreszcie,
mogła zakwitnąć, zapachnieć,
na wierzbie wystrzelić meszkiem.

Chucham leciutko na witki,
drzew rozespanych nad rzeką,
choć wiatr mi mrozi policzki,
wiem, że już jest niedaleko.

Na śnieżnobiałej pierzynie,
krokus fioletem się przebił,
kra z serca z zimą odpłynie,
czytam to dziś z twoich źrenic.

-A.G./23.02.11/Lucerne


Czytany: 617 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: