"Miłość - Testament Mój"
Nadeszła - cudowna i wiekopomna chwila:
Moje gorejące serce już się przymila,
Huragan myśli budzi, wzburza, rozpoczyna
A epicentrum stała się tamta dziewczyna,
Stojąca w pełnym blasku Księżyca, na górze
Wielkiej - a szczyt jej opanowany przez burze,
Które swoim grzmotem zakłóciły tutejszą
Cisze, radość serca czyniąc niezmiernie mniejszą.
A wtem Anioł, otwierając szeroko oczy,
Wyciąga rękę, mówiąc :"Tak Mój los sie toczy:
Bądź dla mnie miłości światłem i mocą,
Której palce kataklizmów wszystkich nie zmącą.
Stań sie moją ostoją, podparciem, kochankiem,
Budzącym się obok mnie każdym chłodnym rankiem.
Więc powstań z kolan, zbliż i przytul serce kobiece,
Kochaj ! Kochaj ! - już nikt tego Anioła nie chce !
Uląkłem, przejrzałem i ciało zatrzymałem,
Stanąłem na zrębie uczuć, w końcu zrozumiałem,
Jak wielką przenośnią stało się moje życie,
Więc kiedy umrę młodo, nad grobem zakrzyczcie,
Pochwyćcie poezję mą, źródło poznania,
W której zawarłem obraz ziemskiego konania.
Pamiętajcie, Przyjaciele! Niech Wasz duch stoi,
Póki materiał - życie krawiec nie przekroi.
Nie traćcie nadziei - nie czyńcie moich błędów,
Wspójrzcie, do iluż doprowadziły odmętów:
Przestałem czerpać z zieleni, żyłem jutrzenką,
Stającą sie na codzień jedną wielką męką !
Wstańcie ! Słowom mym ufajcie, za Naród walczcie,
Więc kiedy przystąpi wróg - zabijcie ! Okłamcie
Matkę Historie - patronkę narodów wielkich
Góry zdobądźcie - dostąpcie szczytów niebieskich !
Także Boga, wysławiając na wszelkie wieki,
Uznawajcie Jedynym mówiąc, że jest "Wielki" !
Albowiem w Nim zgromadzone każde uczucie,
Które czasem w sercu powoduje ukłucie.
Lecz kiedy wyciągasz rękę do ciotki - śmierci
On wlewa w Ciebie miłość - módl się :"Panie, Merci !",
Bo to uczucie, natchnione boskości prawem,
Jest nieskończenie głębokim, ludzkości stawem
W którym zatopiono wszelkie nasze problemy
Powodując stan, jaki mową nie nazwiemy;
Tak nas przerażają skutki żywej klasyczności,
Zabijając w Piaście magie romantyczności,
Którą ja, twórca młody, zaszczepić próbuje,
I mimo sprzeciwu innych, myśli spisuje
Na kartkach papieru, unoszonych na tafli
Wody stawu tego - chce, byście Wy też trwali,
I w każdym problemie, wzajemnie sobie radząc,
Słuchając tych prostych słów tak, że mi ufając,
Nie zatonęli jak kamień wrzucony do morza,
Lecz płynęli, jak polarna na niebie zorza.
Więc ten tekst dedykuje swej drogiej wybrance,
Która była jak kamień rzucany na szańce !


Czytany: 705 razy


=>