Lichwa


Nie czeka nikogo, nic się nie wydarzy,
obce są jej ręce, co przenoszą góry.
Chęci poznikały jak piegi na twarzy,
czasem tylko latem pokaże się któryś.

Atrofia zaskoczeń, co dzień pewne jutro,
budzik piąta rano, kawa, szybki natrysk,
maskara na rzęsy i spojrzenie w lustro
na kobietę, którą czas znów o rok nadgryzł.

Wszystko najpiękniejsze już się wydarzyło,
tkwi smętkiem w albumie, prastara relikwia,
déja vu nie będzie, dziś żywą mogiłą,
spłaca szczęście życiu a chciwy to lichwiarz.

-A.G./19.02.11/Lucerne

Czytany: 408 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: