Od wiosny do wiosny


Niedaleko przyszłość, co w pąkach zamknięta,
jeszcze o tym nie wie a już puchnąc - wzbiera
na nagiej gałęzi. Wiatr zaczyna szeptać
o zbawiennym cieple, co zbierze trofea

w naręczach kwiecistych z łąk bogatych w kolor.
Tam gdzie świt nabiera różowych rumieńców,
ptaki będą śpiewać dorodnym kąkolom,
pieśń unosząc w górę do samego wierchu.

Przed tym życiem właśnie, chylę swoje czoło,
wiedząc, że zapachy kwiatów miną z latem.
Pierwszy liść zatańczy piruet nad głową
i nim się obejrzę, na jesienną szatę

świat wystroi sady, brzemienne owocem
i zmęczony zaśnie, okrywszy się szadzią,
bieg życia spowolni. A moje warkocze
bielą mi zaprószy z całą śnieżną magią.


-A.G./10.02.11./Paris

Czytany: 1039 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: