O świcie


Świt rodził się wolno muślinowym blaskiem,
łagodną poświatą malując obłoki.
Na zmarzniętych trawach jak wiosenny jaskier
usiadł pierwszy promień, jasny, żółtooki.

Łagodnym oddechem porozpuszczał szrony,
zamieniając w rosę błyszczące kryształy,
usiadł na koronach, drzewom się pokłonił,
dotknął ptasich skrzydeł, by dzień przywitały.

-A.G./31.01.11/Paris

Czytany: 724 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: