Ciężki dzień
Dzień rodził się w bólach, konwulsyjnym gestem,
zgarnął szare brzemię, nabrzmiałe wilgocią.
Otrząsał się z nocy, gdy na ciele dreszcze,
próbowały znowu chorą duszę posiąść.

Zdruzgotany czasem wszechobecnej sepii,
powieki z ołowiu próbował otwierać.
Słońce znów stchórzyło a więc nie pokrzepi
ziemistego ciała, co zimno nadżera.

Wiatr mu towarzysząc wśród nagich gałęzi,
chłodnym namaszczeniem przeszył chore kości.
Deszcz ostatnie ptaki z drzewa już przepędził
i zrezygnowaniem nad twarzy zagościł.

-A.G./28.01.11/Paris

Czytany: 948 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ