Tyle nieba


Młode słońce wkrada się na twoją twarz,
ślizga między dwudniowym zarostem.
Śpisz. Promienie docierają po skronie

przyprószone przez czas. Połyskują drobinki
srebra. Uśmiechasz się. Chyba do błogiego
ciepła, pieszczącego zuchwale poranne myśli.

Wydychasz resztki nocy. Otwierasz oczy.
A ja znowu się w nich uśmiecham. Do twarzy
mi w niebieskim. Tyle nieba na własność.
-A.G./20.10.08/Paris

Czytany: 883 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: