Droga


Nadzieja wykluwa się powoli,
najpierw czułek wysuwa, cofa.
Ślimak dotykający źdźbło trawy,
choć celem zieleń - też nie dowierza.
Ostre brzegi straszą ranami przeszłości.

Trzeba umieć się urodzić ponownie,
przeczekać suszę i siedem plag przełknąć
popijając wiarą w lepsze jutro.
Delikatnie, bez pompy, przebić przez gąszcz
nadpalonych oczekiwań i spalonych panewek.


Przecież wszystkie drogi prowadzą wgłąb ciebie.

-A.G./25.01.11./Paris

Czytany: 732 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: