O wschodzie


Migdałowe oczy nasycała wschodem,
który kładł różowość na zaspanych dachach.
Chłód powietrza tańczył wśród rozgrzanych bioder
i wspomnienie nocy powoli ugaszał.

Czuła jeszcze bliskość drugiego oddechu,
na skórze pieczęcie ukochanych dłoni,
Ciało pełne nocnych, gorących sekretów,
które przez dniem nowym pragnęła uchronić.

Mgiełka z ranej kawy łagodnym obłokiem,
rozświetlała uśmiech na spełnionych ustach.
Słońce już nad Pont neuf, przy wieży wysokiej,
patrzyło z radością na Sekwany lustra.

-A.G./22.01.11/Paris


Czytany: 740 razy

R E K L A M A

=>
Wierszy tego autora: