dziewczyna znikąd
nadeszła znikąd krawędzią plaży
patrzyła w morze na zachód słońca
krzyczały mewy że cud się zdarzy
stała przede mną na jawie śniąca

oczy przejrzyste pełne wołania
urzekające uduchowione
szklące gorączką oczekiwania
chore z miłości w dal zapatrzone

stała w namiętnych tęsknot urodzie
i przyzywała nie przywołane
i przyszło słońce lśnieniem po wodzie
i zachwycone oczarowane

musnęło ręką i na ramiona
przez chmur witraże harfą promieni
spadła dziewczynie chusta czerwona
płonące frędzle sięgnęły ziemi

ulotna zwiewna nieziemska prawie
w purpurze ognia przede mną stała
sacrum boskości śniące na jawie
w sprofanowanej świątyni ciała

Czytany: 662 razy


=>

Najnowsze


























Top czytanych


























Top Autorzy


























Top Użytkownicy


























Używamy plików cookies, aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. co to są pliki cookie? . WIEM, ZAMKNIJ